Jak zrobić piwo

Browar Prost – dwa światy

Off 24
Browar Prost – dwa światy
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Nareszcie odwiedziłem wrocławski Browar Prost. Czy było warto? Czy jeszcze tam zajrzę? Co mnie zaskoczyło, a co rozczarowało? No to sprawdźmy.

Wrocław to nie tylko Rynek

Od jakiegoś czasu drażni mnie to, że wszystko co się dzieje w tym mieście, wszystkie fajne knajpki, restauracje itp. są i powstają w ścisłym centrum miasta. Wrocław to wręcz miasto mega kontrastu pod tym względem. A tu proszę taki Browar Prost powstał sobie w mniej „ruchliwym” kąciku stolicy Dolnego Śląska i tak na pierwszy rzut oka chyba sobie dobrze radzi. Kiedy w czwartek przybyłem na miejsce, była godzina 19:00, do meczu Polski z Portugalią jeszcze kupa czasu, a na zewnętrznym ogródku trochę tych ludzi sobie siedziało przy piwku. Naprawdę plus za odwagę dla właścicieli.

Obiekt imponujący

Obiekt jest imponujący. To znaczy może architektonicznie z zewnątrz to żadna rewelacja, bo raczej można to określić jako jeden wielki klocek, ale wykorzystany wewnątrz jest super.

składa się oficjalnie z dwóch części: Klubu Piwa i Hali Piwa. Ta pierwsza bardziej restauracyjna o ekskluzywnym wyposażeniu i umeblowaniu. Stoją tam miedziane kadzie, są boksy ze skórzanymi, czarnymi siedziskami, dużo drewna w aranżacji. Po schodkach na górę wchodzi się do strefy VIP, w której są tzw. VIP Roomy, czyli pokoje ze skórzanymi kanapami, stolikiem, telewizorem, które można sobie zarezerwować na swój własny meeting służbowy lub prywatny.

Druga część to po prostu duża, przestronna sala z barem, na którym znajdują się krany z piwem robionym oczywiście przez nich samych. Drewniane, kwadratowe stoliki i krzesła, gęsto rozstawione. Pomieszczenie klimatyzowane, ale coś maszyny nie dały rady przy tym tłumie, który stawił się tego dnia na meczu.

Jest też wspomniany ogródek zewnętrzny, parking. Całość na ogrodzonym terenie. Wygląda w sumie tak, że śmiało można powiedzieć, że zainwestowali tam ładnych kilka baniek.

Tytułowe dwa światy Browaru Prost

Te dwie części obiektu mam wrażenie, że mają też odzwierciedlenie w jakości obsługi. Klub Piwa wygląda jak oferta premium. Niestety nie udało nam się już zarezerwować tam VIP Roomu, więc przyszliśmy do Hali. Co nie zmienia faktu, że z tego tytułu mam się czuć gorszy, a kurcze w jakimś tam niewielkim stopniu tak było. Najpierw wszedłem do Klubu, tam sympatyczna Pani skierowała mnie do Hali. Pierwsze zaskoczenie było w związku z tym, że tam również były rezerwacje na kilku stolikach. Tymczasem dzwoniąc 2 dni wcześniej usłyszałem, że na Hali się rezerwacji nie robi. Dobrze zatem, że pojawiłem się te dwie godziny szybciej, bo nie mielibyśmy miejscówy. Słabo to wygląda. Są więc tacy, co mogą rezerwować i tacy, którzy nie mogą? Nie rozumiem.

Choć obie części dzieli zaledwie korytarzyk, to zapomnijcie o możliwości zamówienia jedzenia na Hali. Jedyna opcja to pójście samemu do Klubu, zamówić i przynieść sobie na Halę. Trochę się dziwię, bo skoro klient chce zostawić kasę, to chyba powinno im zależeć na tym, aby temu klientowi dostarczyć to, czego oczekuje. No, ale może to zrobiłby się jakiś duży problem logistyczny albo wynika to z jakiś kwestii formalnych. Nie wiem. My nóżki i rączki mamy, więc sobie poradziliśmy.

Największa różnica pomiędzy dwoma światami jest w obsłudze. Czekając na jedzenie, zwiedziliśmy część z VIP Room. Sympatycznie zaczepił nas kelner, porozmawialiśmy. Próbował nawet coś wymyślić i sprawdzić w kwestii wolnego pokoju, więc plus za zaangażowanie i postawę. Na Hali takiej interakcji już nie ma. Tam masz wybrać piwo, zapłacić i odejść do stolika. Ok, nawet jasna sprawa, zwłaszcza przy całej tej masie, ale już sama postawa pana na kasie pozostawiała wiele do życzenia. Nie czułem sympatii, nie bił po oczach specjalną uprzejmością. Dziwne.

Piwo i jedzenie

Najpierw może o samym jedzeniu. Kolega polecał mi karkówkę (bodaj 21 zł), ale ja zdecydowałem się na steka (36 zł). Wysmażony na medium, tak jak chciałem. Podany z czosnkowym masełkiem, frytkami i sałatką. Naprawdę dobrze zrobiony rostbef w przystępnej cenie. Miałem ochotę nawet na dokładkę, ale co za dużo to nie zdrowo ;). Widziałem też na sąsiednim stoliku państwo jedli golonki, które również wyglądały bardzo apetycznie. Daję, więc super plusa.

Piwo bez szału. To znaczy na kranach było Marcowe, Dark (po łyku od kumpla stwierdzam, że to jakiś Stout), zwykły lager, Hefe i piwo Ared, na które się zdecydowałem. To chyba była jakaś sesyjna RED IPA. Przynajmniej takie wrażenie sprawiła. Aromat nieco amerykański, mocno słodowe piwo, goryczka średnia, nie zostająca na długo. Bardziej się skupiałem na meczu, więc w sumie było ok, smakowało. Natomiast mówiąc „bez szału”, mam na myśli, że zabrakło mi jakiegoś bardziej geekowego szaleństwa w ofercie. Póki co piwa zróżnicowane, ale powiedziałbym, że mocno standardowe jak na ducha kraftu.

Warto odwiedzić

Ogólnie patrząc na całokształt muszę przyznać, że warto odwiedzać to miejsce. Następnym razem postaram się jednak zarezerwować VIP Room. Piwo jest dobre, wnętrza Klubu klimatyczne, jedzenie bardzo dobre w bardzo przyjemnej cenie. Mają tych kilka wad, ale przecież nobody’s perfect. Poza tym myślę, że systematycznie będą likwidować te małe niedociągnięcia w obsłudze i logistyce. Szkoda jedynie, że Polska przegrała, bo atmosfera na Hali była super, śpiewaliśmy hymn, potem dopingowaliśmy. Było dużo ludzi. Kierownictwo postarało się, aby jednak każdy miał miejsce, były przynoszone ławki z ogródka, więc organizacyjnie to udźwignęli. Dla zainteresowanych podpowiadam adres: ul. Paprotna Wrocław.

About the author / 

admin

Menu:

Losowe artykuły:

  • Czeka nas zalew tandety – koncerny kontratakują

    My tu tak sobie luźno gadamy o piwkach regionalnych – raz lepszych, raz gorszych – a giganci branży piwowarskiej nie śpią. Tylko knują, jak by tu przekonać konsumentów, że nowe lub podrasowane nową szatą graficzną marki muszą trafić do ich zakupowych koszyków. Kompania Piwowarska na przykład „odświeża swoje portfolio” wypuszczając na rynek trzy nowości: Żubra…

  • Wrocławski Festiwal Dobrego Piwa – ja będę

    Wrocławski Festiwal Dobrego Piwa – przed nami 7. edycja tej imprezy, która odbędzie się w dniach 10-12 czerwca. Miejsce? Wiadomka – Stadion Miejski, ten wielki, co na Euro był budowany. Powiem od razu, że naprawdę warto! W tamtym roku było tak… Ubiegłoroczna edycja była moją pierwszą i co tu dużo mówić, zaliczyłem w piątek niezły…