Jak zrobić własne piwo

Raciborskie Miodowe (Browar Zamkowy w Raciborzu)

Off 2
Raciborskie Miodowe (Browar Zamkowy w Raciborzu)
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Pisałem ostatnio, że mam już po dziurki w nosie piw miodowych, ale wobec nowości z pobliskiego Raciborza po prostu nie mogłem przejść obojętnie.

Raciborskie Miodowe okazało się bardzo miłą niespodzianką. Zacznijmy jednak tradycyjnie od wyglądu. Po nalaniu do kufla oczom ukazuje się jasne, nieprzejrzyste piwo ozdobione około centymetrowej grubości kożuchem piany, która dość szybko odchodzi w niepamięć. Wysycenie średnie, zapach chmielowo-miodowy. W smaku jest miód, ale zupełnie nie dominuje. Dość łatwo „wymacać” goryczkę, a nawet słodową bazę, co dobrze świadczy o umiejętnościach piwowara z Raciborza. Miodowe jest ładnie zbalansowane, nie za słodkie, momentami wręcz wytrawne, co sprawia, że konsumpcja nie jest nużąca, a piwo smakuje orzeźwiająco do samego końca.

Cieszy mnie rozważne podejście browaru do tematu piw miodowych – kolejny nieznośny ulepek nikomu nie jest potrzebny, a kobiety i tak wolą Karmi 🙂 Smaczne piwo, które sprawia, że nie skreślam tego podgatunku z mojej listy zakupów przy następnej wizycie w sklepie.

==Radar==

Alkohol: 5%, ekstrakt: nie podano
Cena: 4,20 zł

Ocena: 8/10

+ jest miód, ale i piwo
+ nieprzesłodzone

– słaba piana

About the author / 

admin

Menu:

Losowe artykuły:

  • Moja deklaracja niekompetencji

    Od czasu do czasu pod moimi postami pojawiają się komentarze zarzucające mi brak kompetencji, nieznajomość podstawowych pojęć z dziedziny piwowarstwa, laickie podejście do opisywanych piw i tym podobne przywary amatora. O ile są to uwagi utrzymane w tonie przyjaznym lub neutralnym, pozostawiam je – nie jestem osobą, która reaguje jak jeż na każde słowo krytyki….

  • Black Hope (AleBrowar/ Gościszewo)

    Skoro piwa AleBrowaru pojawiły się w tak prowincjonalnym mieście, jak Gliwice, to oznacza, że są już na tyle dostępne, aby poznały je masy. Czyli wy – czytelnicy Teraz Piwo. O AleBrowarze nie chce mi się pisać (poczytajcie sobie gdzie indziej), za bardzo pali mi się do spróbowania tego pierwszego (chyba się nie pomyliłem?) polskiego czarnego…