Jak zrobić własne piwo

Maxi King 10% (Sulimar)

Off 168
Maxi King 10% (Sulimar)
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Ki diabeł mnie podkusił, żeby kupić to coś?

Winię za to sprzedawcę, który umieścił „Króla Lwa” na tej samej półce co piwa z browaru Fortuna. A że się spieszyłem, to butelka wylądowała przy kasie jakoś samoistnie. Dopiero w domu zorientowałem się, że mam do czynienia z wykwintnym napitkiem o mocy 10% wyprodukowanym w ulubionym przez amatorów niskobudżetowych mocarzy browarze w Piotrkowie.

Nie ma sensu się rozpisywać. Z wyglądu co prawda Maxi King prezentuje się całkiem estetycznie, jest ciemnozłoty kolor, ładna piana itede, ale wystarczy jeden łyk, by nabrać szacunku do panów zaczynających dzień dwoma takimi „piwkami”. Alkohol w smaku jest tak porażająco mocny, że ma się wrażenie, jakby miał za chwilę przeżreć delikatny nabłonek jamy ustnej z bezwzględnością kwasu siarkowego. Walczyłem do połowy kufla, reszta spotkała się wraz z innymi płynnymi odpadami cywilizacji w rurze o szerokim profilu.

Nawiasem mówiąc napitek musi mieć swoich zwolenników również poza granicami naszej pięknej ojczyzny, skoro producent na kontrze umieścił notkę w aż ośmiu językach obcych. No to bon appetit, druzja!

==Radar==

Alkohol: 10%, ekstrakt: nie podano
Cena: 2,80 zł

Ocena: 2/10

+ „rich full flavours” – cokolwiek mieli na myśli

– reszta

About the author / 

admin

Menu:

Losowe artykuły:

  • Catering

    Catering Zlecanie firmom zewnętrznym to jeden ze sposobów polepszenia wyników ekonomicznych przedsiębiorstwa, ponieważ firmy zewnętrzne robią pewne rzeczy taniej. Zwykle outsourcingowi podlegają procesy pomocnicze, a więc usługi prawnicze, informatyczne, księgowe, utrzymanie czystości, usługi porządkowe. Firmy o uznanej marce zlecają również część produkcji do krajów o niższych kosztach produkcji. Jedną z większych firm w Polsce, świadczących…

  • Kult Pszenicznoje (Browar Krynica, Białoruś)

    Piwa z Ukrainy to już stali bywalce w polskich sklepach, jednak z produktem importowanym z kołchozu Łukaszenki spotykam się po raz pierwszy. I jaka adekwatna nazwa! Tak po prawdzie jest to w ogóle pierwszy produkt spożywczy z Białorusi, z jakim się stykam moimi kubkami smakowymi. Jak wypadła konfrontacja? Kult to typowy przedstawiciel średniej klasy pszeniczniaków,…