Festiwal dobrego piwa

Piast Wrocławski niepasteryzowane (Carlsberg)

Off 91
Piast Wrocławski niepasteryzowane (Carlsberg)
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Niedawno próbowałem zwykłego Piasta z puchy, tym razem trafił mi się niepasteryzowany. Czy będzie między nimi jakaś różnica?

Pierwsze wrażenie – piana obfitsza, drobniejsza, bardziej zbita. Zapach chmielowy. Wysycenie średnie, z tendencją do malejącego. Kolor typowy dla lagerów, ciemne złoto. Czas na pierwszy łyk. Jest inaczej, jest też lepiej. Wyraźnie wyczuwalny słód, choć płytki, to jednak znacznie przyjemniejszy niż w wersji pasteryzowanej. Mniejsze nagazowanie pozwala kubkom smakowym skoncentrować się na czymś więcej niż tylko kwaśnym smaczku dwutlenku węgla.

Po dłuższej chwili w atmosferze tlenowej, Piast wciąż ozdobiony jest skromną bo skromną, ale jednak widoczną białą pelerynką. Najlepsze jest uczucie przy przełykaniu, wtedy mam wrażenie, że obcuję z naprawdę dobrym piwem, niestety potem jest trochę gorzej, atakuje średnio aromatyczna, raczej mało wyrafinowana goryczka. Ale jest całkiem dobrze.

Pije się dobrze niemal do samego końca. Finisz z trochę zbyt gryzącą goryczką, ale to dosłownie ostatnie dwa łyki.

Etykieta może się podobać. Ciemnobrązowe tło, rysunek wrocławskiego ratusza. Na kontrze informacja, że jest to edycja limitowana. Nie wiem czy chodzi o wygląd etykiety, czy uwarzenie krótkiej serii piwa niepasteryzowanego (czyżby to było badanie rynku?). Reasumując: pozytywne zaskoczenie i całe dwa punkty wyżej od pasteryzowanego brata.

==Radar==

Alkohol: 5,5%, ekstrakt: nie podano
Cena: 2,29 zł (Carrefour)

Ocena: 7/10

+ odczuwalna zmiana na plus w stosunku do wersji pasteryzowanej
+ ładna piana i nieźle wyważony stosunek goryczki do słodu
+ niska cena

– smak nie jest tak pełny jak u konkurencji z Czarnkowa czy Konstancina

About the author / 

admin

Menu:

Losowe artykuły:

  • Lwówek Książęcy po raz drugi (Browar Lwówek)

    Pisanie o piwie jest zadaniem naprawdę trudnym. Nie tylko dlatego, że zamiast się zrelaksować podczas degustacji trzeba ciągle wytężać zmysły i zapamiętywać swoje wrażenia, aby je potem zapisać. Także – a nawet przede wszystkim – dlatego, że piwa się ciągle zmieniają i recenzja sprzed kilku miesięcy może stracić rację bytu. Doskonały przykład to Lwówek Książęcy….

  • Trzy kolory: żółty. Stephans Bräu Beer & Lemon (Eichbaum Brauerei, Niemcy)

    Tym razem przedstawiciel modnych ostatnio radlerów – prosto z Kauflandu. Od razu powiem, że niezbyt udany. Lemon & Beer to cienka lemoniadka, która smakuje sztucznymi słodzikami. Smak cytryny jest ledwo zarysowany, o piwie oczywiście nie ma mowy. Pierwsze wrażenie po nabraniu piwa do ust jest jeszcze w miarę pozytywne, potem niestety do głosu dochodzi mdląca…