Etykiety na piwo domowe

Książęce Złote Pszeniczne + Czerwony Lager (Kompania Piwowarska)

Off 16
Książęce Złote Pszeniczne + Czerwony Lager (Kompania Piwowarska)
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Niedawno pochwaliłem dwa całkiem przyzwoite piwa z KP (Ciemne Łagodne piłem już kilkakrotnie i wciąż mi smakuje), ale czas wrócić na ziemię. A tu rządzą stare dobre zasady. Jedna z nich, „koncerny nie potrafią robić piwa”, ciągle aktualna.

Złote Pszeniczne wygląda całkiem nieźle. Jest odpowiedni kolor, mętność, wysokie nasycenie, wreszcie obfita biała piana. Zapach już niebyt zachęcający, drażniący, chemiczny.

Już pierwszy łyk rozwiewa wątpliwości, że KP mogła uwarzyć przynajmniej wypijalną pszenicę. Złote Pszeniczne smakuje jakby ktoś za pomocą odpowiednich odczynników chemicznych spróbował odtworzyć zapamiętany kiedyś smak piwa pszenicznego. Nic tu nie smakuje tak, jak powinno. Dominuje natomiast słodycz pochodząca z syropu cukrowego (brawa za odwagę i podanie pełnego składu). Ciężko znaleźć cokolwiek, co byłoby typowe dla tego stylu. Pod słodyczą pojawia się jakaś nieprzyjemna cierpkość, a z czasem coś, co umieściłbym raczej w aluminiowej osłonie z napisem Tyskie. Tandetny eurolager.

Nie sądzę, żebym dopił to do końca.

No i nie dopiłem.

Alkohol: 4,9%, ekstrakt: 12% wag.
Cena: prezent

Ocena: 2/10

+ wygląd w szklance

– cała reszta
– dominujący cukier

Czerwony Lager nie wygląda tak jak na zdjęciu z kontretykiety. Właściwie to wcale nie jest czerwony, tylko herbaciany. Piana początkowo dość wysoka (lałem z góry), szybko się dziurawi i opada, ale o dziwo zostawia spore firanki. Zapach – Tyskie. Nuta piwniczki, słód i alkohol. W smaku lekka żelazistość, kwasek i przeciętna goryczka. Producent zaleca spożywać to piwo w temperaturze od 2 do 5 stopni, czyli bardzo schłodzone, co jest typową praktyką wielkich browarów mającą na celu ukrycie niedostatków ich wyrobów. Bardzo zimny Czerwony Lager ma mniej więcej taką samą pijalność co Tyskie – w myśl zasady przechyl głowę do tyłu i połykaj tak długo aż zobaczysz dno szklanki. W ten sposób oczywiście można wypić wszystko.

Zobaczmy, co ma do zaoferowania „jakoś-mało-czerwony” Czerwony Lager po ogrzaniu. Muszę tu pochwalić obecność wyczuwalnej goryczki – jest, czuję ją, a to już coś. Natomiast reszta ani nie porywa, ani nie odrzuca. Średniak, który z czasem staje się coraz bardziej mdły i „wypluty” w smaku. Jestem pewny, że po dwóch miałbym na drugi dzień potężnego kaca.

Na blogu Jasne Pełne znalazłem szokującą ocenę 7/10 dla Czerwonego Lagera. Marian musiał być w świetnym nastroju po otrzymaniu efektownych szklanek. Ja aż tak miły nie będę. Lager jest lepszy od pszenicy, ale to i tak dolne stany średnie.

Alkohol: 4,9%, ekstrakt: 11,6% wag.
Cena: prezent

Ocena: 3/10

+ goryczka

– mdła słodowość potęgująca się wraz z ogrzewaniem piwa
– nie taki czerwony jak na obrazku
– mam wrażenie, że to podkolorowane Tyskie. I nie mogę się od tego wrażenia uwolnić

About the author / 

admin

Menu:

Losowe artykuły:

  • Beer Geek Madness 2016

    Ale, że co ja nie pójdę na Beer Geek Madness? No właśnie i dlatego się wybrałem. W ubiegłym roku wolałem zakupić więcej surowców i zrobić w tym czasie piwo domowe, ale teraz się wybrałem. W końcu jako szanujący się piwny freek musiałem zobaczyć, co tam się dzieje.I przyznaję, że działo się wiele. Ominąć kolejki, nie…

  • Bock (Grupa Żywiec)

    Żywiec wie jak zapakować nawet najgorsze nic i tak to sprzedać, żeby klienci czuli się, jakby spełniali patriotyczny obowiązek. Szkoda tylko, że dają się przy tym zrobić w trąbę. Bock (po naszemu koźlak) z Żywca to taki śliczniejszy koleżka Żubra Ciemnozłotego. Udaje coś lepszego niż jest. Fakt, prezencję ma świetną. Na uznanie zasługuje nie tylko…