Jak zrobić piwo

Kultowe flaczki po polsku

Off 19
Kultowe flaczki po polsku
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Flaczki wszystkim kojarzą się z niezbyt miłym zapachem w kuchni, który roztacza się, gdy flaki się gotują. Okazuje się, że ten właśnie zapach można w bardzo szybki i skuteczny sposób zniwelować, przez sztuczkę, którą stosowały już nasze i babcie, mianowicie, jeśli mamy przygotowane flaczki to po postu należy je dwa razy zalać wrzątkiem i dobrze odcedzić. W ten sposób cały niezbyt przyjemny zapach po prostu odejdzie a zostanie to, co być powinno, czyli bardzo dobra kwintesencja smaku oraz wszystkich dodatków, jakie oczywiście muszą być zawarte w tej oto potrawie. Dobre flaczki to przede wszystkim świeże przyprawy oraz również te suszone, które możemy zakupić w każdym sklepie spożywczym. Do flaczków najczęściej dodajemy ziele angielskie, majeranek, oraz w ostatnim czasie pojawiła się również gotowa przyprawa do flaków, którą także możemy zastosować, jeśli nie posiadamy wcześniej wymienionych składników. Flaczki powinny się gotować ponad dwie godziny, gdyż w przeciwnym razie będą one zbyt twarde i nie zrobią na domownikach pozytywnego wrażenia smakowego, na którym przecież tak bardzo nam zależny, aby go uzyskać. Po ugotowaniu dobrych flaczków zapewne poczujemy się jak prawdziwi mistrze kulinarni, którzy mogą takie czy też inne potrawy gotować choćby codziennie o każdej porze dnia i nocy.

About the author / 

admin

Menu:

Losowe artykuły:

  • Góralskie (Browar Pilsweiser)

    Browar Grybów nazywa się teraz Pilsweiser, ale piwa nadal nie potrafi robić. Przygotowałem się na „rozkosz przy konsumpcji” (cytat z kontry), ale wyszło jak z naszą reprezentacją piłkarską. Obiecanki cacanki. Góralskie prezentuje się całkiem dobrze, dopóki nie rozpocznie się owej konsumpcji. Nalewa się z niezłą pianą, w kuflu wygląda efektownie. Zapach nikły, słodowy. A smak?…

  • Kult Pszenicznoje (Browar Krynica, Białoruś)

    Piwa z Ukrainy to już stali bywalce w polskich sklepach, jednak z produktem importowanym z kołchozu Łukaszenki spotykam się po raz pierwszy. I jaka adekwatna nazwa! Tak po prawdzie jest to w ogóle pierwszy produkt spożywczy z Białorusi, z jakim się stykam moimi kubkami smakowymi. Jak wypadła konfrontacja? Kult to typowy przedstawiciel średniej klasy pszeniczniaków,…