Festiwal dobrego piwa

Karlsquell Słodowe (Frankfurter Brauhaus, Niemcy)

Off 390
Karlsquell Słodowe (Frankfurter Brauhaus, Niemcy)
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

We wrześniu nie piję piwa. O nie, naprawdę to obiecałem? Pośliniłem palec i dałem słowo harcerza. Przechlapane. No to może chociaż coś takiego?

Piliście kiedyś wodę po ugotowanych kolbach kukurydzy? Nie? Więc wszystko przed wami. Na początek proponuję piwo słodowe. Bez alkoholu.

Napój ten produkowany jest w prawdziwym browarze, ale ktoś najwyraźniej zapomniał o drożdżach, a chmielu chyba akurat nie dowieźli. Napój nalewa się z całkiem obfitą kremową pianą, jest koloru czarnego, pachnie… słodem, rzecz jasna, zupą słodową. Pierwszy kontakt mej szlachetnej twarzy z tą cieczą był dość drastyczny. Pod słodką (syrop glukozowo-fruktozowy), zabarwioną karmelem lurą krył się bowiem okropny warzywny, kalafiorowo-kukurydziany wywar. Potworne obrzydlistwo. Wypiłem pół (plastikowej) flaszki i pomyślałem, że do końca nie dam rady.

Odczekałem trochę i jednak spróbowałem znowu. O dziwo, ohydny smak, który starałem się wam niezwykle obrazowo przedstawić powyżej, niemal zniknął. Pozostała jedynie słodycz wygazowanej coli, o lekko kawowym aromacie. Dało się to wypić, ale gdzie to anonsowane na etykiecie orzeźwienie? Chyba że po krótkiej wizycie w toalecie, z której wyjdziecie dokładnie przeczyszczeni. Od razu lepiej, co?

==Radar==

Cena: 1,44 zł (Aldi)

Ocena: 2/10

+ piana

– straszny warzywny smak
– słodkie
– nie orzeźwia

About the author / 

admin

Menu:

Losowe artykuły:

  • Książęce Ciemne Łagodne (Kompania Piwowarska)

    Jedna z trzech nowości KP wypuszczonych pod hasłem Kolekcja Specjalności. Ciekawe, czy koncern jest nas w stanie czymkolwiek zaskoczyć? Etykieta utrzymana w czekoladowej kolorystyce zdaje się nie tylko dawać do zrozumienia, że obcujemy z czymś ekskluzywnym, z górnej półki,ale też dyskretnie wskazuje potencjalnego odbiorcę – kobiety (podobieństwo do etykiet Karmi). Warto zauważyć także mniej nachalny…

  • Lubusz (Browar Witnica)

    Ach te czasy, kiedy Bossa Pils kupowało się za złotówkę… Wieki nie widziałem wymienionego wyżej piwa, więc ucieszyłem się niezmiernie, gdy coś na jego podobieństwo pojawiło się w sklepach pod nazwą Lubusz. Oczekuję lekko goryczkowego, „piwnicznego” lagera. Jak będzie? Wygląd identyczny – ciemnozłoty kolor, drobne bąbelki gazu, piana na dwa palce (obfite firanki na szkle…