Winię za to sprzedawcę, który umieścił „Króla Lwa” na tej samej półce co piwa z browaru Fortuna. A że się spieszyłem, to butelka wylądowała przy kasie jakoś samoistnie. Dopiero w domu zorientowałem się, że mam do czynienia z wykwintnym napitkiem o mocy 10% wyprodukowanym w ulubionym przez amatorów niskobudżetowych mocarzy browarze w Piotrkowie.
Nie ma sensu się rozpisywać. Z wyglądu co prawda Maxi King prezentuje się całkiem estetycznie, jest ciemnozłoty kolor, ładna piana itede, ale wystarczy jeden łyk, by nabrać szacunku do panów zaczynających dzień dwoma takimi „piwkami”. Alkohol w smaku jest tak porażająco mocny, że ma się wrażenie, jakby miał za chwilę przeżreć delikatny nabłonek jamy ustnej z bezwzględnością kwasu siarkowego. Walczyłem do połowy kufla, reszta spotkała się wraz z innymi płynnymi odpadami cywilizacji w rurze o szerokim profilu.
Nawiasem mówiąc napitek musi mieć swoich zwolenników również poza granicami naszej pięknej ojczyzny, skoro producent na kontrze umieścił notkę w aż ośmiu językach obcych. No to bon appetit, druzja!
==Radar==
Alkohol: 10%, ekstrakt: nie podano
Cena: 2,80 zł
Ocena: 2/10
+ „rich full flavours” – cokolwiek mieli na myśli
– reszta

Ki diabeł mnie podkusił, żeby kupić to coś?





Bardzo ciekawy artykuł o nowym produkcie od marki Sulimar – Maxi King 10%. Bardzo podoba mi się, że autor dokładnie opisał skład i wartość odżywczą batonika, co na pewno pomoże konsumentom świadomie wybierać produkty spożywcze. Jednak brakuje mi głębszego porównania nowego Maxi Kinga z poprzednią wersją – czy faktycznie warto sięgnąć po tę nową wersję czy może lepiej trzymać się klasycznego smaku. Może warto byłoby też wspomnieć o ewentualnych alergenach zawartych w produkcie, żeby osoby z nietolerancjami pokarmowymi miały pełniejszy obraz. W sumie jednak warto przeczytać ten artykuł przed zakupem!
Dostęp do komentarzy: po logowaniu.