Spotkałem się też z różnymi opiniami na temat smaku i wyglądu. Na przykład, że smakuje jak pszenica i ma wysoką trwałą pianę. No to nalałem to Boiko, cokolwiek to znaczy, do wysokiej szklanki. I co? I nico. Ani śladu piany. W zapachu porażające drogi oddechowe drożdże – jakbym potrzebował inhalacji, tobym z pewnością zastosował to litewskie piwo. Smak? Bardzo dziwny. Początkowo strasznie płaski, wodnisty, atakujący goryczką i zmasowaną falą drożdży. Odrzucający wręcz, także za sprawą niemal zerowego wysycenia.
Sprawdzam dla porządku datę przydatności do spożycia: 23 września 2012. Również zamknięcie butelki było szczelne, więc raczej nie ma mowy o zepsuciu się piwa. Ważna uwaga: piwo jest niefiltrowane, niepasteryzowane, żywe (z naklejki dystrybutora). To może być przyczyną niekontrolowanych zmian smaku. Ale poczekajmy jeszcze chwilę aż litewski „alus” (nie mylić z anusem) się nieco ogrzeje.
Hmm, naprawdę nie wiem, co sądzić o tym piwie. Jest dziwne. Końcówka należy do mocnej goryczki i wyraźniej odznaczającej się bazy. Do tego ten silnie apteczny zapach… Jeśli tak ma smakować i pachnieć to piwo (a nie jest to efekt jakiegoś zakażenia czy zepsucia), to… jest to trunek wyłącznie dla wytrawnych smakoszy. Ja jednak za takiego się nie uważam i raczej nie powtórzę przygody z Boiko.
==Radar==
Alkohol: 5%, ekstrakt: nie podano
Cena: 5,02 zł (Auchan)
Ocena: 5,5/10
+ oryginalny drożdżowy smak
+ mocna goryczka
– bardzo, bardzo drożdżowy smak
– brak piany
– śladowe wysycenie

Dziwna sprawa z tym piwem. Sprzedają je jako żytnie i słód żytni jest w składzie, ale na drugim miejscu. Niektóre źródła w internecie podają natomiast, że jest to piwo jasne warzone metodą górnej fermentacji.




