Jak zrobić piwo

Wąż z oplotu do filtracji

Off 267
Wąż z oplotu do filtracji
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Nie bawiłem się jeszcze kadzią filtracyjną, bo od samego początku korzystam z filtratora (wąż z oplotu) i przyznaję, że naprawdę spoko się sprawdza. Swój pierwszy sam zrobiłem, ale drugi po roku kupiłem. Czy słusznie?

Kiedy kompletowałem swój pierwszy zestaw do robienia piwa domowego, to postanowiłem, że filtrator z oplotu sam sobie wykonam. Udałem się bodaj do Kastramy, na dziale hydraulicznym kupiłem taki 60 cm wąż z oplotu o rozmiarze 1/2″ i przystąpiłem do działania. Kurde miało być łatwo, szybko oraz przyjemnie. Przecież na tych wszystkich zdjęciach i video w sieci każdemu to wychodziło bez problemu. Nie poddałem się. Dziubałem szpilką jakieś 4 cm od nakrętki, ciągnąłem tę gumę, ale za cholerę nie chciała puścić. No to jeszcze raz dziurka za dziurką, moja dłoń ze szpilką w ręku wyglądała już jak maszyna na taśmociągu. Jednak dalej nie chciała puścić. A przecież cały sukces polega na tym, że musisz wyciągnąć ze środka wężyka tę gumową część. Dzięki temu brzeczka przez szczelinki w oplocie dostaje się do kraniku, a młóto zostaje w wiadrze.

No teoretycznie byłem mega cwany. Po kolejnych próbach pomyślałem, że może warto jeszcze raz wrócić do tego co piszą w Internecie na ten temat. Rzeczywiście trzeba słuchać oraz czerpać z doświadczenia mądrzejszych ludzi. Okazało się bowiem, że wystarczyło nieco podgrzać wężyk nad palnikiem kuchenki. Guma puściła i voila. Mój własny filtrator był gotowy.

Służył mi przez 16 warek. Cały rok na nim pracowałem, ale przyznaję, że miał trochę wad. Przede wszystkim był nieco za krótki. Z biegiem czasu też już mi się rozciągnął, co przy mniejszych drobinach stawało się uciążliwe. Trzeba było zaopatrzyć się w nowy.

Miałem mały dylemat czy znów robić samemu, czy kupić coś gotowego. Na stronie sklepu Twój Browar znalazłem filtrator o długości 75 cm. Odbieram towar osobiście, więc koszty wysyłki odpadają. Gdy sobie przekalkulowałem to wszystko, stwierdziłem, że nie będę się bawił w homemade. Kupiłem i póki co jestem bardzo zadowolony. Wygląda znacznie lepiej niż ten mój pierwszy, to, że jest dłuższy też ma wiele plusów, być może oszczędziłem też nieco czasu i trochę nerwów.

Nie twierdzę, że lepiej kupić niż zrobić, ale słuchajcie… my piwowarzy i tak już nad wieloma sprawami musimy się koncentrować, więc jeśli jest tylko okazja, to takie kwestie możemy sobie ułatwiać. A jeszcze jak nam się to opłaca, to już w ogóle super.

About the author / 

admin

Menu:

Losowe artykuły:

  • Ciechan Maciejowe (Browar Ciechan)

    Dla matki, żony i kochanki. Niewiele mamy na naszym rynku niskoprocentowych ciemnych piw. Właściwie to wcale. Bo o Karmi przecież wspominać nie będziemy. Tę lukę zauważył browar w Ciechanowie i wypuścił swoje nowe dziecko – piwo nazwane na cześć syna właściciela browaru. Dziwne, bo jest to trunek raczej dla kobiet. Ale bez uprzedzeń, bez podtekstów….

  • Raciborskie Miodowe (Browar Zamkowy w Raciborzu)

    Pisałem ostatnio, że mam już po dziurki w nosie piw miodowych, ale wobec nowości z pobliskiego Raciborza po prostu nie mogłem przejść obojętnie. Raciborskie Miodowe okazało się bardzo miłą niespodzianką. Zacznijmy jednak tradycyjnie od wyglądu. Po nalaniu do kufla oczom ukazuje się jasne, nieprzejrzyste piwo ozdobione około centymetrowej grubości kożuchem piany, która dość szybko odchodzi…