Jak zrobić piwo

Wąż z oplotu do filtracji

Off 100
Wąż z oplotu do filtracji
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Nie bawiłem się jeszcze kadzią filtracyjną, bo od samego początku korzystam z filtratora (wąż z oplotu) i przyznaję, że naprawdę spoko się sprawdza. Swój pierwszy sam zrobiłem, ale drugi po roku kupiłem. Czy słusznie?

Kiedy kompletowałem swój pierwszy zestaw do robienia piwa domowego, to postanowiłem, że filtrator z oplotu sam sobie wykonam. Udałem się bodaj do Kastramy, na dziale hydraulicznym kupiłem taki 60 cm wąż z oplotu o rozmiarze 1/2″ i przystąpiłem do działania. Kurde miało być łatwo, szybko oraz przyjemnie. Przecież na tych wszystkich zdjęciach i video w sieci każdemu to wychodziło bez problemu. Nie poddałem się. Dziubałem szpilką jakieś 4 cm od nakrętki, ciągnąłem tę gumę, ale za cholerę nie chciała puścić. No to jeszcze raz dziurka za dziurką, moja dłoń ze szpilką w ręku wyglądała już jak maszyna na taśmociągu. Jednak dalej nie chciała puścić. A przecież cały sukces polega na tym, że musisz wyciągnąć ze środka wężyka tę gumową część. Dzięki temu brzeczka przez szczelinki w oplocie dostaje się do kraniku, a młóto zostaje w wiadrze.

No teoretycznie byłem mega cwany. Po kolejnych próbach pomyślałem, że może warto jeszcze raz wrócić do tego co piszą w Internecie na ten temat. Rzeczywiście trzeba słuchać oraz czerpać z doświadczenia mądrzejszych ludzi. Okazało się bowiem, że wystarczyło nieco podgrzać wężyk nad palnikiem kuchenki. Guma puściła i voila. Mój własny filtrator był gotowy.

Służył mi przez 16 warek. Cały rok na nim pracowałem, ale przyznaję, że miał trochę wad. Przede wszystkim był nieco za krótki. Z biegiem czasu też już mi się rozciągnął, co przy mniejszych drobinach stawało się uciążliwe. Trzeba było zaopatrzyć się w nowy.

Miałem mały dylemat czy znów robić samemu, czy kupić coś gotowego. Na stronie sklepu Twój Browar znalazłem filtrator o długości 75 cm. Odbieram towar osobiście, więc koszty wysyłki odpadają. Gdy sobie przekalkulowałem to wszystko, stwierdziłem, że nie będę się bawił w homemade. Kupiłem i póki co jestem bardzo zadowolony. Wygląda znacznie lepiej niż ten mój pierwszy, to, że jest dłuższy też ma wiele plusów, być może oszczędziłem też nieco czasu i trochę nerwów.

Nie twierdzę, że lepiej kupić niż zrobić, ale słuchajcie… my piwowarzy i tak już nad wieloma sprawami musimy się koncentrować, więc jeśli jest tylko okazja, to takie kwestie możemy sobie ułatwiać. A jeszcze jak nam się to opłaca, to już w ogóle super.

About the author / 

admin

Menu:

Losowe artykuły:

  • Lubusz (Browar Witnica)

    Ach te czasy, kiedy Bossa Pils kupowało się za złotówkę… Wieki nie widziałem wymienionego wyżej piwa, więc ucieszyłem się niezmiernie, gdy coś na jego podobieństwo pojawiło się w sklepach pod nazwą Lubusz. Oczekuję lekko goryczkowego, „piwnicznego” lagera. Jak będzie? Wygląd identyczny – ciemnozłoty kolor, drobne bąbelki gazu, piana na dwa palce (obfite firanki na szkle…

  • Lwówek Książęcy po raz drugi (Browar Lwówek)

    Pisanie o piwie jest zadaniem naprawdę trudnym. Nie tylko dlatego, że zamiast się zrelaksować podczas degustacji trzeba ciągle wytężać zmysły i zapamiętywać swoje wrażenia, aby je potem zapisać. Także – a nawet przede wszystkim – dlatego, że piwa się ciągle zmieniają i recenzja sprzed kilku miesięcy może stracić rację bytu. Doskonały przykład to Lwówek Książęcy….