Transporter do piwa

Tajemnica dobrych naleśników

Off 4
Tajemnica dobrych naleśników
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Być może niektórzy nie wiedza, że dobre naleśniki, jakie robimy w naszym domu znacznie różnią się od tych, które przykładowo przygotowują różnego rodzaju naleśnikarnie oraz restauracje, w których można zjeść naprawdę same pyszności, jakie popularnie zwane są naleśnikami. Niektórzy znają prawdziwą tajemnicę naleśników jednak niektórzy po postu z niej, nie korzystają, gdyż uważają, że jest ona niepotrzebnym składnikiem. Okuje się, że dobre naleśniki to przede wszystkim nasze serce, jakie wykładamy w ich zrobienie, to również niesamowita piana, jaką ubijamy z białek dwóch jaj, które oczywiste dodajemy do ciasta naleśnikowego, to również szczypta oleju, który także pozwala na lepsze pieczenie naszych naleśników, to również odpowiednie proporcje mąki i mleka, które po zmieszaniu z wodą tworzą niesamowicie puszyste i automatyczne ciasto, którym mogą zachwycać się nawet najbardziej wybredni amatorzy kulinarnych specjałów. Oczywiście same naleśniki możemy podawać na wszelkie sposoby, jakie tylko nam przyjdą do głowy, czyli na słodko, oraz z parówkami z sosem pieczarkowym, oraz z cebulką podsmażoną na masełku. Takie specjały zrobimy sami szybko i łatwo wystarczy troszkę inwencji twórczej i zapału i przede wszystkim serca, a na pewno wyjdą nam takie naleśniki, o których z pewnością marzy niejeden zgłodniały po pracy Polak, który już miałyby pójść na hot – doga jednak wie, że w domu czekają na niego pyszne naleśniczki.

About the author / 

admin

Menu:

Losowe artykuły:

  • Top budget: Piwo jasne (Browar Jabłonowo)

    Staczam się, wchodzę w skórę żula i próbuję piwa za 1,29 zł. Trudno uwierzyć, że w ogóle da się wyprodukować i tak tanio sprzedawać piwo w naszym kraju. Czy to na pewno jest jeszcze piwo? Sprawdźmy. Po nalaniu do szklanki na chwilę pojawia się niewysoka piana, która dość szybko opada pozostawiając widoczny choć chudy kożuszek….

  • Griner (Browar Głubczyce)

    Bezczelna próba pozyskania przypadkowych konsumentów na „zieloną puchę”. Po przelaniu piwa do kufla wygląda to całkiem nieźle. Nieduża, ale dość trwała piana, pozostawiająca firanki na ściankach, złocisty kolor nie do końca klarownego płynu, mocno pracujące bąbelki. W zapachu smrodliwe, ale nie odrzuca. Chce się spróbować! Więc próbuję. I niestety. Nie ma łał. Nie ma nawet…