Festiwal dobrego piwa

Sweet Cow (AleBrowar/ Gościszewo)

Off 6
Sweet Cow (AleBrowar/ Gościszewo)
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Po długim okresie oczekiwania, wreszcie mogłem w sklepie wypowiedzieć owe brzmiące jak cytat z kultowej komedii zdanie: „Słit Kał poproszę”.

Sweet Cow z kontraktowego AleBrowaru to kolejny efekt szaleństwa na stouty, jakie ogarnęło nasz kraj, a przynajmniej tę część populacji spożywającej piwo niekoniecznie w kolorze jasnego złota. Weseli chłopcy z AleBrowaru postanowili jednak nieco urozmaicić tę modę i sprokurowali tzw. milk stouta, czyli ciemne piwo z dodatkiem laktozy. Uwaga, jeśli nie tolerujesz laktozy, nie próbuj!

Piwo nabyłem z kilkudniowym przekroczeniem daty (dzięki temu było tańsze, ale i tak piątaka musiałem wybulić), ale w przypadku stouta nie stanowi to zbytniego problemu, bo podobnie jak porter może być trzymany w butelce znacznie dłużej. Po zlaniu do szklanki widać piwo czarne, nieprzejrzyste, zdobiąca je piana ma wysokość na półtora palca i kolor kremowy. Ustępuje dość szybko, jednak zostawia bujne ślady obecności na ściankach szklanki. Krówka pachnie przede wszystkim kawą. Po chwili do głosu dochodzi zapach słodu.

Pierwszy łyk. Piwo jest słabo wysycone. Od pierwszej chwili wyczuwam dominujący smak palonego ziarna, bardzo kawowy, acz delikatny i nieco oleisty. Smak nie jest ostry, nie wykrzywia gęby. „Mlecznych” nut nie wyczuwam – prawdopodobnie laktoza po prostu złagodziła ową paloność, dzięki czemu piwo jest łagodniejsze i łatwiej wchodzi. Czekam na chmiele – angielskie, jak najbardziej. Fuggles powinien emanować aromatem kwiatowym i korzennym, korzeni również powinien dostarczać Challenger.

No i co, dopijam szklankę i jakoś tych kwiatów i korzeni nie wyczuwam. Jest natomiast dość przyjemna goryczka uzupełniająca kawę.

A teraz popatrzcie, co zostało na dnie. Nie wiem czy to nierozpuszczona laktoza, czy jakieś dziwne wytrącenia, może efekt przeterminowania? Nie wygląda to pięknie, aczkolwiek nie wpłynęło na przyjemność picia, która była wysoka.

==Radar==

Alkohol: 5%, ekstrakt: 12%
Cena: 7 zł

Ocena: 8/10

+ wyrazisty kawowy smak
+ gładkie, bardzo pijalne
+ piękny wygląd

– brak kwiatowo-korzennych nut
– wytrącił się dziwny osad
– cena

About the author / 

admin

Menu:

Losowe artykuły:

  • Perła Export (Perła Browary Lubelskie)

    Sztandarowy wyrób lubelskiego browaru należy do kategorii śmierdzieli. To znaczy, ups, sorry, miało być: piw mocno chmielonych. Po zdjęciu kapsla w nos uderza monstrualnie intensywny smrodek tzw. skunksa, niemal tak mocny jak w opisywanym niedawno Vaclavie. Nie wiem jak można lubić ten aromat, mnie się to kojarzy z czymś gumowym. Producenci zwykle charakteryzują takie piwa…

  • Odrzut z eksportu (Browar Gontyniec)

    Fama głosi, że Gontyniec, mimo bogatego katalogu, produkuje tak naprawdę tylko dwa piwa: jasne i ciemne. Całą resztę załatwiają etykiety i dodatki smakowe. Przykładem choćby bohater dzisiejszego wpisu. Piwem o kuriozalnej nazwie i odpychającej etykiecie (ja tam za czasami PRL-u nie tęsknię, ale widzę, że jest spora grupa ludzi, która daje się złapać na „senty-męty”)…