Festiwal dobrego piwa

Oryginałom zawsze pod górkę – o stylu piwnych etykiet słów kilka

Off 22
Oryginałom zawsze pod górkę – o stylu piwnych etykiet słów kilka
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Do napisania tego artykuliku natchnęła mnie ostatnia pogadanka Kopyra o piwie Naked Mummy z AleBrowaru. Jeszcze przed degustacją znany piwowar domowy i bloger dość surowo ocenia etykietę tego i innych piw z AleBrowaru. Dlaczego?

Krótko, bo całości możecie sobie wysłuchać sami (do czego zachęcam; ja już się uzależniłem od tych filmików), Kopyr ma za złe chłopakom z AleBrowaru, że tworząc kontrowersyjną otoczkę wokół swoich piw, polegającą na zabawą dwuznacznymi nazwami i ekstrawaganckimi, a nawet szokującymi rysunkami, odsuwają na dalszy plan najważniejsze – czyli piwo. Tym samym – choć nie mówi tego wprost – oskarża ich o stosowanie metod marketingowych typowych dla koncernów, które byle gówno potrafią sprzedać dzięki świetnym reklamom, ładnym opakowaniom itd. (Odniesienia do środowiska gejo-lesbo-sado-maso nie skomentuję. Albo skomentuje: słabe. Za chwilę dojdziemy do wniosku, że różowa etykieta Sweet Cow jest pedalska. A nie jest, jest zajebista.).

Świetne etykiety z AleBrowaru:

Mnie zawsze smucił konserwatyzm piwoszy. Część z nich – zakładam, że nie wszyscy – lubi być odbierana bardzo stereotypowo. To trochę jak z informatykami: prawdziwy informatyk nosi „brele”, żywi się pizzą i czyta wyłącznie fantastykę i fantasy. WTF? Czy to, że lubię piwo musi oznaczać, że doceniam na etykietach tylko książęce korony i wizerunki kłosów względnie chmielowych szyszek? Czy piwosz musi oznaczać „człowiek, który nie zna się na sztuce, żarcie, nawiązaniu popkulturowym”? Mam nadzieję, że nie!

Pamiętacie pierwszą serię piw Pinty i dyskusję nad jej maskotką, panną Pintą? Ileż było kręcenia nosem nad walorami estetycznymi, ile krytyki, że to niemądre, niepotrzebnie frywolne i niepasujące do wizerunku rasowego piwa. No i macie – Pinta się ugięła i wprowadziła nowe etykiety. Porządne, spójne, a jakże. I nudne do bólu, kompletnie bez charakteru. Tak oto społeczność piwna obcięła browarowi odstające pióra. Za bardzo się chłopcy wychylili.

Jesteście etykietowymi konserwatystami?

Czy to samo będzie z AleBrowarem? Czy za rok zobaczymy piwa z tego browaru w nowej odsłonie – skrojone pod gust większości? Z kłoskami i przyjemnymi dla oka kolorami? Oby nie! Wierzę, że chłopaki się nie ugną i pozostaną oryginalni, tak jak smaki ich piw. Pamiętajmy – ci co wychodzą przed szereg zawsze dostają pierwszą salwą. Ale czy to znaczy, że zawsze powinniśmy się kryć w bezpiecznym tłumie?

About the author / 

admin

Menu:

Losowe artykuły:

  • Zawiercie Czekoladowe (Browar na Jurze)

    Browar z Zawiercia po raz kolejny udowadnia, że jak się już za coś bierze, to robi to z sercem i bez kompromisów. Tym czymś jest piwo typu stout. Nazwa może być myląca dla niektórych konsumentów – określenie „czekoladowe” mogą odnieść do słodkiego Magnusa i takiego smaku będą się spodziewać. Tymczasem Zawiercie Czekoladowe oferuje klasyczną stoutową…

  • Sweet Cow (AleBrowar/ Gościszewo)

    Po długim okresie oczekiwania, wreszcie mogłem w sklepie wypowiedzieć owe brzmiące jak cytat z kultowej komedii zdanie: „Słit Kał poproszę”. Sweet Cow z kontraktowego AleBrowaru to kolejny efekt szaleństwa na stouty, jakie ogarnęło nasz kraj, a przynajmniej tę część populacji spożywającej piwo niekoniecznie w kolorze jasnego złota. Weseli chłopcy z AleBrowaru postanowili jednak nieco urozmaicić…