Etykiety na piwo domowe

Łomża Export Niefiltrowane (Browar Łomża)

Off 4
Łomża Export Niefiltrowane (Browar Łomża)
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Ofensywa Łomży trwa. Tym razem trzymający rękę na pulsie (czytaj: do tyłu o jakieś dwa lata) piwowarzy z jedynie słusznego browaru regionalnego edukują naród, czym jest piwo niefiltrowane.

Bla, bla, bla, wiadomo, że to wszystko jest dęte i śmieszne, ale pewnie kampania Łomży i tak osiągnie sukces, jak Kasztelana, „króla piw niepasteryzowanych”. Fani Tyskiego poczują się lepiej wypijając od czasu do czasu tego dziwoląga, będą mogli pobrylować w towarzystwie, pokazać swoją ekspercką naturę. Dobra, nie marudzimy, nalewamy!

Wow! Cóż za piana! Ta biała czapa robi wrażenie, wygląda całkiem imponująco. Odpowiedzialne za nią jest monstrualne wysycenie gazem, który ma ochotę rozerwać kufel, tak się w nim kotłuje. Trzeba przyznać, że piana się Łomży udała, trzyma się bardzo długo. Mętność? Jest, potęgowana początkową kotłowaniną bąbelków. Zapach – minimalnie chmielowy. Smak już dość typowy: pustawa, niearomatyczna goryczka, lekki kwasek (pewnie od nadmiaru CO2) i śladowy słód, pojawiający się po ogrzaniu. „Oryginalnego drożdżowego posmaku” nie wyczułem, sorry. Za to po kilkunastu łykach czuję w ustach kultowego koncernowego kapcia, takiego, który zwiastuje ogromnego kaca po wypiciu pięciu piw. Dobrze, że poprzestałem na jednym.

Pod koniec nie do wypicia, brr.

==Radar==

Alkohol: 5,7%, ekstrakt: nie podano
Cena: 2,22 zł

Ocena: 4/10

+ piana
+ cena

– propaganda
– kiepski smak
– perspektywa absmaku

About the author / 

admin

Menu:

Losowe artykuły:

  • Top budget: Piwo jasne (Browar Jabłonowo)

    Staczam się, wchodzę w skórę żula i próbuję piwa za 1,29 zł. Trudno uwierzyć, że w ogóle da się wyprodukować i tak tanio sprzedawać piwo w naszym kraju. Czy to na pewno jest jeszcze piwo? Sprawdźmy. Po nalaniu do szklanki na chwilę pojawia się niewysoka piana, która dość szybko opada pozostawiając widoczny choć chudy kożuszek….

  • Lady Blanche (AleBrowar/ Gościszewo)

    Nigdy nie lubiłem kobiet z wąsami, ale baba z brodą to co innego. Drugi reprezentant skromnego na razie portfolio AleBrowartu to belgijski witbier, czyli pszeniczniak z korzeniami. Jeśli kojarzycie Obołonia Białego, to jesteście blisko domu. W piwie ukraińskiego browaru obok kolendry występował imbir, w Lady Blanche tę drugą przyprawę zastępuje skórka curacao. Exotic! Zaraz, co…