Skrzynka na piwo

Koreb Miodowe (Browar Koreb)

Off 12
Koreb Miodowe (Browar Koreb)
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Już wiem na pewno – ochota na piwa miodowe mi minęła.

Tak po prostu, znudziły mi się. Także dlatego, że cechuje je, również w obrębie jednej marki, straszliwa zmienność. Niezwykle łatwo takie piwo zepsuć, o czym przekonało się już wiele browarów eksperymentujących z piwami smakowymi.

Moje drugie spotkanie z wyrobami browaru w Łasku raczej mnie nie zachęca do ponownego zakupu tego rodzaju trunku. Po odkapslowaniu butelki Miodowe wprawdzie bardzo ładnie pachnie – jakby miodem gryczanym, tak że momentalnie w głowie rodzi się wizja piwa ciemnego. Niestety, po przelaniu piwa do kufla, zapach staje się mniej ciekawy, bardziej landrynkowo-soczkowy. Po degustacji Łaskiego Żywego nie spodziewałem się nadmiaru piany i niczym mnie Miodowe nie zaskoczyło. Piany tyle co kot napłakał. Kolor – ciemnozłoty. Wysycenie – umiarkowane. I wreszcie pora zakosztować tej miodowej uczty.

O, a cóż to? Pod miodową słodkością – całkiem naturalną, przyznaję – czai się jakiś kwaśny smaczek! Nadaje on Miodowemu posmak piwa z sokiem. Łee! Czyżby się skwasiło? Data przydatności dość odległa (tym razem trafiła mi się flaszka z kontrą, wow!), jednak jest to piwo „utrwalone naturalnie”, czyli według nowej nomenklatury – niepasteryzowane. Wszystko wskazuje na to, że dostawca wyrobów Koreba na stoisko regionalne do hipermarketu nie został poinstruowany, że należy je przechowywać w lodówce.

No i masz, trafiło mi się zepsute. Nie aż tak, żeby nie dało się dopić, ale bez wątpienia wynik próby smakowej został przez to zafałszowany. Czy mam z tego powodu potraktować browar pobłażliwie? No way, niech dba o to, żeby produkt trafił do konsumenta świeży i w dobrej formie. Zwłaszcza jak się za niego żąda 6 zł!

==Radar==

Alkohol: 7,2%, ekstrakt: brak informacji
Cena: 6 zł (stoisko okazjonalne)

Ocena: 5/10

+ naturalny miód w składzie
+ mało dokuczliwa moc

– kwaśne!
– bez piany
– drogie

About the author / 

admin

Menu:

Losowe artykuły:

  • Malinowe (Browar Lwówek)

    Wieść gminna niesie, że to jedno z najlepszych polskich piw smakowych. Trzeba to sprawdzić! Dość kiczowata etykieta kojarzy mi się z zaprawami owocowymi, ale nie takie rzeczy się widziało. Nalewam czym prędzej pierwszy kielonek, by ujrzeć napój o czerwonawej oranżadopodobnej barwie, przyozdobiony skromnym kożuszkiem piany. W zapachu jakieś bliżej nieokreślone landrynki, oranżada w proszku. Próbuję…

  • Książęce Pszeniczne (Kompania Piwowarska)

    KP nie sili się na oryginalność – bez żenady kopiuje pomysł Okocimia/ Carlsberga. Nie liczcie na pierwszą polską pszenicę koncernową – to również import, jak w przypadku Okocimia. Zgadniecie skąd? Niemcy? Pudło. Litwa? Pudło. Belgia? Nie, ale blisko. KP znalazła producenta w Holandii. Nie wiem, czy to piwo jest – jak donosi hasło z etykiety…