Piwowar domowy

Jak oni nas kantują. Studium przypadku (Tabakiera)

Off 4
Jak oni nas kantują. Studium przypadku (Tabakiera)
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Jedna z najbardziej denerwujących praktyk w sklepach piwnych – sprzedawanie towaru z przekroczonym terminem przydatności do spożycia.

Nie pierwszy raz spotykam się z tym problemem w przypadku tego konkretnego sklepu. I nie zamierzam ukrywać jego nazwy, ponieważ problem jest poważny i powszechnie znany (posty na forum browar.biz to potwierdzają). Sklep nazywa się Tabakiera i mieści przy ul. Krupniczej w Gliwicach (mają też sklep w Knurowie, być może jest to jakaś sieć).

Wyobraźcie sobie moją wściekłość, gdy po zakupie kilku piw na weekend, w domu zobaczyłem etykietę Pinty (A’la Grodziskie):

Data zakupu to 16 grudnia. Piwo kosztowało 5 zł.

Ok, możecie powiedzieć: trzeba było spojrzeć na etykietę i nie kupować przeterminowanego produktu. Rzecz w tym, że trudno jest czytać etykiety, gdy się ma ręce zajęte czterema flaszkami. I nie mogę się do tego przyzwyczaić, mimo że to nie pierwsze moje piwo z Tabakiery, które nie powinno już stać na półce. Zdaje się, że za coś takiego są kary pieniężne. Najwyraźniej w Tabakierze kontroli się nie boją, a interes klientów (coraz mniej licznych) mają głęboko w de.

A przecież mogło być inaczej. Wystarczy system komputerowy uwzględniający datę przydatności (ale w Tabakierze nawet ceny wpisują z palca do kasy fiskalnej), a w momencie zbliżania się terminu można zrobić jakąś promocję i za niższą cenę wyprzedać towar, zyskując przy tym wdzięczność klientów (bo kto się nie ucieszy mogąc kupić ulubione piwko o połowę taniej?). Ale nie, lepiej liczyć na to, że klient się nie zorientuje. Jak jest frajer, to jego wina.

==Radar==

PS. Znacie w Gliwicach jakąś alternatywę dla Tabakiery? Niestety, Olo w Sośnicy zmienia się w typowy osiedlowy sklepik dla żulerii, Pinty nikt tam nie kupi 🙁
PPS. Piwo wypiłem, ale nie podejmuję się go zrecenzować – nie wiem czy powinno tak smakować, czy był to wynik przekroczenia terminu.

About the author / 

admin

Menu:

Losowe artykuły:

  • Krzepkie (Browar Kormoran)

    Zwykle staram się unikać „mocarzy” – piwo powyżej 6,5% alkoholu nie będące porterem po prostu mi nie podchodzi. Ale goście z Kormorana sprzedadzą mi wszystko – nie potrafię oprzeć się urodzie etykiet na ich piwach. Przystępowałem do degustacji z nadzieją, że tacy fachowcy jak ci z Olsztyna wycisną z tej nielubianej przeze mnie formuły wszystkie…

  • Malinowe (Browar Lwówek)

    Wieść gminna niesie, że to jedno z najlepszych polskich piw smakowych. Trzeba to sprawdzić! Dość kiczowata etykieta kojarzy mi się z zaprawami owocowymi, ale nie takie rzeczy się widziało. Nalewam czym prędzej pierwszy kielonek, by ujrzeć napój o czerwonawej oranżadopodobnej barwie, przyozdobiony skromnym kożuszkiem piany. W zapachu jakieś bliżej nieokreślone landrynki, oranżada w proszku. Próbuję…