Jak zrobić piwo

IPA Tesco na czeskich chmielach

Off 66
IPA Tesco na czeskich chmielach
1 vote, 5.00 avg. rating (92% score)

Znacie markę Tesco Finest? To taka marka własna tej sieci, ale taka niby bardziej premium. Wkroczyła też już w nasz kraftowy świat. Z szerokiego wyboru stylów, sięgnąłem po… IPA Tesco. Zobaczę, czy to takie „premium”.

Kilka dni temu byłem na zakupach, bo przecież wypłata przyszła, a żyć trzeba. Wiecie, tradycyjnie wózeczek przed sobą, alejka po alejce i w końcu są półki z piwem. Na pierwszy rzut oka wszystko po staremu, ale to tylko pozory. Cała środkowa półka bowiem uginała się pod nowymi buteleczkami 0,33 ml, z czarnymi etykietami. Zamiast wyszukanych, fantazyjnych, oryginalnych nazw, po ślepiach uderzały wielkie białe napisy z nazwami stylów. Od lewej stały: Wheat, Lager, Ale, IPA, Stout i Porter.

Szybka rozkminka co jest grane na przykładzie IPA i wiedziałem więcej, choć nie wszystko. Etykieta nie ma pełnych info. Brakuje danych o IBU, czy ekstrakcie. Jest, że alkoholu 5,8% vol. Napisane jest też, że warzone na Słowacji, ale gdzie dokładnie i przez kogo? Zapomnijcie, że się w ten sposób dowiecie. W necie poszperałem i wychodzi, że to jakiś mały browar Karpat, gdzieś pod Bratysławą. Skład też enigmatyczny, a może inaczej… ogólny. Przyzwyczajony jestem, że wiem chociaż jakie chmiele zostały wykorzystane, a tu zdawkowo, że „czeskie”.

Jestem tak przesiąknięty amerykańskimi chmielami, że w tym momencie zacząłem się zastanawiać, czy rzeczywiście brać to piwo, nawet na potrzeby zwykłego przetestowania pod niniejszy wpis. No i zaryzykowałem. Tym bardziej, że cena jakoś nie odstraszała – 3,99 zł.

Czeski chleb w IPA

Piwo do degustacji miało ok. 7-8 stopni, może lekko za chłodne. Fajnie, że kapsel nie golas, ale w końcu to marka „premium”. Kiedy się go pozbyłem i jak najszybciej przyłożyłem nosa… to w pierwszym momencie się rozczarowałem. Słuchajcie, no był to po prostu chleb z kropelką soku z jakiegoś cytrusa. Takie wrażenie miałem jedynie chwilę, ale jednak.

Oczywiście nie spodziewałem się tam niezwykłości jak u Amerykańców, ale ciekawość była. No to kolejny niuch i kolejny. Jakiś cytrus jest, może lekki las, ale bez przesady. I tak się zdziwiłem, bo to chyba mój pierwszy kontakt z „czeskimi chmielami” i przyznaję, że ten aromat mnie pozytywnie ogólnie zaskoczył. A może zbyt niskie wymagania sobie ustawiłem przed degustacją piwa?

Gorzki Żywiec

Wołam to moje szczęście wielkie, aby spróbowała, choć po pierwszym łyku wiem, że to nie będzie jej piwo. Żonka skosztowała i skwitowała to zdaniem, które jak najbardziej pasuje mi do opisania walorów smakowych tego IPA Tesco: „Łe, taki Żywiec, tylko bardziej gorzki”. Całe sedno jest właśnie w goryczce. Mocna, ale zalegająca. Zostawia taki niedobry posmak. Po prostu przy każdym kolejnym łyku cały czas myślisz tylko o niej. Trudno skupić się w tym piwie na czymś innym.

Wytężyłem jednak zmysły. Gdzieś w tle wyłapałem ślady słodowej nuty, ale to wszystko. IPA Tesco jest ok, ale tylko ok. Na pewno dla laików i początkujących smakoszy jest to lepszy wybór w kontekście szeroko rozumianych ajpowatych stylów niż ŻAPA. Niemniej marka Finest nic nowego, interesującego do naszego świata nie wnosi. Nie poczułem się też wyjątkowo „premium”, choć ogólnie podoba mi się, że z tych dużych, masowych sieci to Tesco robi cały czas ukłony w naszym kierunku. Nie odradzam skosztowania tych piw, ale jestem przekonany, że większość z Was skończy na jednym razie.

About the author / 

admin

Menu:

Losowe artykuły:

  • Krewetki na naszych stolach

    My Polacy jesteśmy ogólnie bardzo otwarci na wszelkie smaki oraz różnego rodzaj potrawy, które mamy wiele razy okazję skosztować w większych restauracjach oraz również pizzeriach itp. Jednak nie każdy wie, że wśród nas są prawdziwi smakosze krewetek, którzy po prostu nie wyobrażają s sobie tygodnia bez tych jakże by się wydawało niezbyt imponująco wyglądających stworzonek…

  • Ognie Szczęścia (PINTA/ Browar na Jurze)

    Kolejnym „wybrykiem” chłopaków z Pinty, który biorę na język, jest piwo w stylu irish red ale. Nie jestem wielkim zwolennikiem ejli, dlatego nie zakładałem, że zabujam się w Ogniach Szczęścia na amen. I rzeczywiście, nawet pomimo uroczej nazwy, do ataku miłości nie doszło. Nawet w pierwszej chwili byłem rozczarowany, ale potem poszedłem po rozum do…